Europa 2030
Między upadkiem a rajem

 
Antoni Wiatrowski
tekst powstał w ramach Akademii Młodego Dziennikarza



Wychodzę z domu przy alei Niepodległości 126 i widzę kościół katolicki, a naprzeciw meczet. Kupuję sobie kanapkę w sklepie prowadzonym przez Syryjczyka. Jadę autobusem, obok mnie siedzą Żyd i Wietnamczyk. Wygląda to jak perfekcyjna sytuacja, w której poradzono sobie z problemem uchodźców. Niestety, dotyczy to tylko największych polskich miast – Warszawy, Gdańska czy Krakowa. W pozostałych nie jest już tak kolorowo.

W mniejszych miejscowościach obserwuje się regularne ataki na obcokrajowców. Policja jest bezradna. Nasuwa się pytanie - co tak różni Warszawę od Płońska. Mieszkańcy większych miast chyba przyzwyczaili się do obecności obcokrajowców. W stolicy już od ponad 15 lat spotykamy imigrantów i mimo początkowych buntów większość mieszkańców zdążyła się przyzwyczaić i w pewnym sensie zaakceptować mniejszości narodowe. Małe miasta miały mniej możliwości do tego typu spotkań i czasem wciąż pokutują w nich dawne stereotypy. Tymczasem imigranci zaczęli pojawiać się w szybkim tempie we wszystkich miejscowościach. Trzeba więc czekać na skuteczną decyzję władz i mieć nadzieję, że nie skończy się jak z „Dżunglą” w Calais. Dla przypomnienia: rozbicie wielkiego obozu na mniejsze nie było w ostatecznym rozrachunku korzystne w zasadzie dla nikogo, wzmocniło tylko odseparowanie dwóch stron i podział poszczególnych miast na dwie części. W jednej mieszkali uchodźcy, w drugiej tubylcy. W ten sposób powstały dwa miasta w jednym.

Nie wpłynęło to korzystnie również na gospodarkę Francji. Zmaga się ona obecnie z największym w historii państwa kryzysem. Nie można też zastosować taktyki Wielkiej Brytanii, która po jednorazowym przyjęciu około 300 uchodźców zamknęła dla nich granicę.

Uważam, że my, Polacy, powinniśmy pokazać naszą otwartość i chęć niesienia pomocy. Bądźmy przykładem dla Europy! Nasza władza musi zacząć od kampanii medialnej. Trzeba dokładnie zapoznać Polaków z sytuacją imigrantów, wskazać najważniejsze korzyści i niedogodności ich obecności w kraju. Przekonać, że jest więcej plusów niż minusów.

Uważam, że dzisiaj, w ostatnim miesiącu 2030 r. sytuacja jest trochę lepsza niż w 2015 czy 2016. Obserwuję lekką poprawę, szczególnie w dużych ośrodkach miejskich. Musimy jednak nadal pracować, zwiększając świadomość naszych obywateli, bo przecież nikt nie chce prześladowań, ksenofobii i rasizmu. Zmiana naszych przekonań jest niezbędna, żeby Europa stała się rajem, a nie upadkiem.